Przejdź do treści

Co napiszesz do przyszłej wersji siebie?

Piszę do Ciebie list w piątek rano, a nie tak jak zwykle wieczorem. Robię mały eksperyment, sprawdzając, jak to wpłynie na tematy, które poruszam w listach do Ciebie, jak mi się będzie je pisało oraz czy będzie widać wpływ na zmianę sposobu układania myśli. Na razie największa różnica jest taka, że piszę w porannym słońcu, słuchając ptaków za oknem i wiertarek z pobliskiej budowy (zakładam słuchawki, jednak lepiej się pisze bez dźwięku borowania), popijając gorącą czarną (obowiązkowo czarną!) kawę. Nie będę ukrywał: nastawia mnie to pozytywnie do dnia. 

Temat, który dzisiaj chcę poruszyć, chodził za mną, a może bardziej we mnie, od pewnego czasu. Jest to pośrednio związane z nowym wdrażanym przeze mnie podejściem, które nazywa się P.A.R.A. – jest to akronim od Projects(Projekty), Areas (Obszary), Resources (Zasoby), Archives (Archiwa) – który pozwala mi sprawniej zarządzać moimi projektami, aktywnościami, plikami, linkami i wszystkim tym, co gromadzę w wersji cyfrowej. Jednym ze skutków tego podejścia jest przejrzysty kalendarz publikacji treści – odcinków podcastu, wpisów na bloga, vlogów. Mam dodane tematy tego, co będę tworzył, na kilka tygodni do przodu. Jednym z nich, zapisanym do opisania na blogu, jest pisanie listów do przyszłego siebie.

Kilka lat temu, stojąc przed wyborem, nie wiedząc, czy zrobię ten krok, czy nie, napisałem maila do siebie, który miałem otrzymać za 12 miesięcy. Mail był krótki, zadałem sobie w nim pytania, co wybrałem rok wcześniej, czy pamiętam, jak ważny był to dla mnie wybór, czy się zdecydowałem, jak się z tym czuję. Opisałem w nim też to, jak się czułem w momencie pisania maila i wybierania drogi A lub B. Szczerze powiedziawszy, wkrótce po wysłaniu tego maila zapomniałem w ogóle, że to zrobiłem.

Rok później, po wielu wydarzeniach, które były skutkiem moich wyborów, któregoś ranka otworzyłem skrzynkę mailową i zobaczyłem mail zatytułowany „Do Dominika z przyszłości”. Pierwsze, co przyszło mi na myśl, to że to spam, ale ponieważ nadawca wyglądał znajomo – była to nazwa serwisu, którego użyłem do wysłania maila w przyszłość – otworzyłem tę wiadomość. Zdziwiłem się, kiedy zobaczyłem treść, którą sam napisałem i wysłałem, ale już dawno o tym zapomniałem. Kiedy ją przeczytałem, spadł na mnie strumień emocji, od wzruszenia i dumy, przez radość i smutek, aż do zaskoczenia. Wzruszenie i duma – bo mogłem powiedzieć sobie, że tak, podjąłem właściwą decyzję, nie wycofałem się, zrobiłem to, wybrałem trudną drogę, która na końcu okazała się tą wartościową. Smutek – bo było mi trochę szkoda tego Dominika sprzed roku, który mierzył się z czymś trudnym i był z tym sam. Radość – bo byłem już w innym, lepszym dla mnie miejscu, bogatszy o doświadczenia i wyciągnięte wnioski. A zaskoczenie – bo zobaczyłem, że kiedyś tak długo mierzyłem się z wyborem, który z perspektywy czasu okazał się oczywisty.

Pamiętam, że niewiele zrobiłem w dzień, w którym otrzymałem maila od siebie. Moją głowę zajmowały myśli wywołane emocjami związanymi z przywołaniem historii, wnioskami, które mi się nasuwały po analizie maila, i radością z tego, że jestem tu, gdzie jestem. Było to dla mnie tak mocne i dobre doświadczenie, że postanowiłem, że co kilka lat będę pisał takie maile do siebie. I tak robię. W tej chwili służy to dwóm celom – jeden to zastanowienie się, co chciałbym, aby Dominik z przyszłości pamiętał, co wpływa też na moje działanie tu i teraz, bo opiera się na moich planach i stanie emocjonalnym. Drugi cel to przyjemność zobaczenia, z czym się mierzyłem jakiś czas temu, oraz dostrzeżenie drogi i postępu, jaki zrobiłem od czasu napisania maila. Czasami też przypomnienie o tym, co istotne, a może jednak ucieka w nawale obowiązków, zadań i przypadków, które stanowią codzienność. Taki mail od siebie samego trochę z tej codzienności wyrywa, w dobry, choć nie zawsze łatwy sposób.

Jest jeszcze jedna rzecz, którą lubię robić w kontekście wysyłania maili w przyszłość. Do wysyłania maili do siebie korzystam z serwisu https://www.futureme.org/, który pozwala ustawić swoje maile w przyszłość jako publiczne, ale anonimowe. Dlaczego o tym piszę? Bo można przeglądać te anonimowe publiczne listy (w większości po angielsku) i jest to niesamowite doświadczenie (możliwe, że przejawia się tutaj mój talent indywidualizacja 😉 ). Kiedy czytam, co ludzie piszą do siebie, wzruszam się. Co ciekawe, tak naprawdę widać w tych mailach pewne powtarzalne wzorce. Jest wiele troski o siebie, prośby o pamiętanie, co ważne, dodawanie sobie odwagi, dużo ciekawości, ogrom nadziei i planów. 

I tutaj dochodzimy do pytania do Ciebie: Pomyśl, że siadasz do pisania maila do siebie z datą doręczenia za pięć lat. Co napiszesz w takim liście?

PS. Cytat 🙂 „A good listener is one who helps us overhear ourselves”. Yahia Lababidi


Jesteś już w intencjonalnie.pl? Jeżeli nie, to zapraszam! Sprawdź co tutaj znajdziesz 🙂

0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest

0 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
0
Would love your thoughts, please comment.x